piątek, 12 kwietnia 2013

Od Jessici:

Czekałam w zniecierpliwieniu na zakończenie tej wyprawy i powrót podróżników do domu. Całymi dniami przesiadywałam z Mackiem, z którym mocno się zaprzyjaźniłam w ostatnim czasie.
Było tak irytująco pusto…
- Nie wiem jak ty, ale ja bym się przeszedł- wypalił Mack, kiedy leżeliśmy na Bagnach, w jakimś mniej przemoczonym miejscu.
- A ja bym poszła spać- ziewnęłam dyskretnie.
- Przeeestań. Nic nie robimy od tygodnia. To trochę nudne zajęcie. A od spania jest taka pora dnia, kiedy jest ciemno. Innymi słowy noc.
- Mack?- powiedziałam niepewnie. Już dawno chciałam się mu zwierzyć, ale nie miałam odwagi. Teraz też poczułam, że zasycha mi w gardle.
- Hmm?
- Myślisz, że im się coś stało? Długo ich nie ma, a mnie dręczą jakieś dziwne sny…- wyznałam.
- O ile wiem nie posiadasz mocy widzenia przyszłości, prawda?
- Nie, ale… to intuicja. Ja się o nich boję. A co jeśli…
- Nie zadręczaj się, Jess. Nic im się nie stanie- powiedział, ale nie zabrzmiało to zbyt przekonująco.
- Nie martwisz się o Shinę?- wypaliłam niespokojnym tonem.- Przecież może być właśnie w tej chwili rozszarpywana przez ciemne, nieznane moce… umierać w bólu. Może właśnie woła twoje imię? Błaga, żebyś po nią przybiegł?
Mack wyglądał na porażony ta myślą, ale bardziej na przejętego moim zachowaniem.
- Próbujesz mnie spławić? Chcesz, żebym cię zostawił i pobiegł po Shinę?
- Nie…
- Jakaś taka trochę drastyczna ta twoja intuicja. Wyobraźnię to ty masz bujną. Brałaś coś?
- Nie jestem człowiekiem. To słabe istoty. Zależne. A my jesteśmy niezależni.
- Z tobą naprawdę jest coś nie w porządku- pokręcił głową z rozbawieniem.
- Może i tak. Może i nie. Bałam się zasnąć. Bałam się, że znowu zobaczę martwą Rae…- wzdrygnęłam się na wspomnienie tego widoku z mojego snu.- Albo rozszarpaną Alaskę. Ostatnio widziałam też poturbowanego Ravela ze złamanym skrzydłem…- zamyśliłam się na chwilę.- I obłąkaną Shinę… i Amarę, całą we krwi…
- Przerażasz mnie- stwierdził obojętnie Mack.
- Właśnie widzę- parsknęłam. Moje ucho zarejestrowało jakiś nieokreślony dźwięk. Gdzieś z tyłu. Odwróciłam się gwałtownie.
- Mack? Chyba nie jesteśmy tu sami…
(Mack, dokończysz?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz