Kiedy szłam w Niedźwiedzim Lesie podziwiając i poznając okolice,
zauważyłam że Niedaleko mnie stoi jakiś nowy, nieznany mi wilk.
Pomyślałam że to dobra okazja żeby kogoś poznać więc podeszłam do niego i
zagadnęłam:
- Hej jak się nazywasz
- Nazywam się Revenclaw, a ty? - zapytał
- Alaska
- Ładne imię - powiedział Revenclaw
- Twoje też tylko trochę długie
- Jak chcesz możesz mi mówić Reven
- Dobrze Reven
Zapadła niezręczna cisza. Po chwili
usłyszeliśmy warkot silnika i zobaczyliśmy dosyć duży wóz kempingowy.
Skryliśmy się w krzakach. Kiedy samochód stanął przed nami zauważyliśmy
że wysiadają z niego ludzie.
- Może chodźmy stąd - powiedział Raven
- No coś ty. - powiedziałam - Przecież to idealna okazja żeby lepiej przyjrzeć się ludziom
- A jak nas zauważą - powiedział z obawą w głosie Revenclaw - Jeszcze coś nam się stanie
- Jak chcesz, ja Idę - powiedziałam i poszłam bliżej wozu żeby lepiej go zobaczyć
Revenclaw
stał chwile wahając się co zrobić. W końcu jednak podszedł do
miejsca gdzie siedziałam i przysiadł niedaleko mnie.
- Jednak przyszedłeś - powiedziałam z nutką zadowolenia w głosie
- Tak - niechętnie powiedział Reven - przecież nie mogłem cie tak zostawić
- Dzięki...
Nie dokończyłam
bo w tej chwili rozległ się dźwięk rozpalanej zapałki i zobaczyliśmy
jak jeden mężczyzna podpala wcześniej skrzętnie ułożony stos drewna.
- Może chodźmy stąd jednak - powiedział bardziej do siebie niż do Alaski Revenclaw
- Dlaczego? - zapytałam chociaż widziałam że na jego twarzy czai się starach
- Jeszcze nas zauwarzą i będzie afera
- No dobra - uległam i z niechęcią wraz z Ravenem zaczęłam biec do naszej jaskini.
<dokończysz Raven?>