-Koniec
z nim!-Pomyślałam i wstałam.Szłam już nie kulejąc.Chciałam po prostu go
zabić,ale odpuściłam sobie.Ja naprawdę jestem dziwna,ale mi to nie
przeszkadza.Lekarz wybiegł za mną.
-Finally co ty robisz?
-Idę walczyć.Już jestem zdrowa!
-Przecież z nogi leci ci krew wracaj tu!-Wrzeszczał,ale ja go nie posłuchałam i poszłam na arenę.
-Do wszystkich wilków!Jestem zdrowa i startuję!I nikt mnie już nie
pokona!-Powiedziałam z wściekłością.Nagle na arenę wybiegła Amara.
-Finally idź do lekarz jeszcze sobie coś zrobisz!
-A co to mnie!Wygramy choćbym miała zginąć!-Powiedziałam z nienawiścią w
oczach.-A i powiedz Mackowi,że nigdy go nawet nie lubiłam i jestem taka
jak jestem!Wyglądu nie zmienię.-Powiedziałam i zeszłam z areny.Amara
została tam osłupiała.Szłam dumna z siebie.Po drodze przeszłam koło
Mack'a.
-Wracaj do lekarza brzydalu.
-Żaden marny wilczek nie będzie mi rozkazywał rozumiesz!W ***** mam to
co się ze mną stanie!Choćby mnie zabili będę walczyć,a ty będziesz się
nie wtrącać do mojego życia!Nienawidzę cię!-Krzyknęłam.W oczach miałam
ogień.Poszłam dalej,normalnie idąc na chorej nodze.
<Dokończcie!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz