Uśmiechnęłam się.
-Są sposoby by mieć skrzydła nie rodząc się z nimi...-przekonałam.
Spojrzałam w górę. Usłyszałam krzyk sokoła, zachęcającego mnie do dalszej zabawy.
-Już idę, Falcon!-odkrzyknęłam mojemu ulubieńcowi-Już idę!
I wzbiłam się w powietrze.
Myślałam o tym co powiedziałam Daynamo. To była prawda... Istnieje eliksir, dzięki któremu wilk bez skrzydeł może je posiadać. Jednak tylko jeden-w moim posiadaniu. Jednego ze składników nie można już nigdzie zdobyć-jest to pióro ptaka który dawno już wyginą...
Jednak postanowiłam kiedyś, że eliksir dam temu, co na niego zasłuży... lub... jeśli mój wybranek będzie bezskrzydły...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz