wtorek, 18 grudnia 2012

Igrzyska Śmierci: Od Amary-C.D Finally:

Podczas gdy Finally śpiewała, skrzydło zaraz się zrosło...
-Och!-powiedziałam zachwycona-Dziękuje ci...
Teraz myślałam, że wiem jakie stanowisko może mieć Finally... Postanowiłam, że zostanie szamanką. Postanowiłam jednak, że na razie nie będę jej tego mówić.
-No dobra!-krzyknęłam-Idziemy da... Auć!-gdy wstałam, skrzydło zabolało mnie mocno.
-Amara?!-Picallo podbiegł do mnie-Wszystko dobrze?!
-Yyy... tak, tak... tylko... troszkę jeszcze piecze...
-Uff... tak się martwiłem...
Ruszyliśmy. Arena na której mieliśmy walczyć była tuż-tuż... Wreszcie ją ujrzeliśmy. Była gigantyczna! Zapierała dech w piersiach.
Było tam już kilka watah. Wytłumaczyły mi szczegóły.
-Posłuchajcie!-powiedziałam mojej watahy-Podczas walki nie można używać mocy!
Wszyscy zaczęli jęczeć.
-Ale poradzimy sobie i bez nich!
I rozległ się krzyk w którym słychać było głośne "taaaaak"!
<CDN>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz