Gdy
Amara odciągnęła tą wilczycę cieszyłam się. Strasznie bolała mnie
noga,ale rzuciłam się tego czarnego wilka z raną na oku. Nie wiedziałam,że
to alfa,pomyślałam,że już po mnie!
-Co atakujesz alfę?!Nie dasz rady marny wilczku!-Śmiał się -Ach tak!Mack!-Powiedziałam z odwagą w głosie i ze strachem w myślach... -Kto to Mack? -To ja!-Powiedział Mack i rzucił się na niego.Ja próbowałam dostać się do tchawicy,a Mack gryzł go w kark i po tej jego mordzie. -Auć!Ała!To boli!-Krzyczał wilk -I kto tu nie da rady!?-Powiedziałam i ugryzłam go w szyję.Wilk zaczął mocno krwawić.Nagle mnie odepchnął.Z mocnym hukiem wpadłam na skałę,a potem na ziemię!Złamała mi się przy tym noga.Leżałam bezwładnie na ziemi.Mack spojrzał się w moją stronę i mocno ugryzł tego wilka w łapę.Kości były pogruchotane.Wilk doczołgał się do zejścia z areny.Zabrała go stamtąd pomoc medyczna.Zastanawiali się czy nie iść do mnie,ale w pewnym momencie wstałam.Szłam kulejąc i udając,że nic się nie stało.Gdy wilk całkowicie zszedł z areny prowadzący powiedział: -Wygrywa wataha srebrzystych łez! -Ale jak to!Przecież walka jeszcze się nie skończyła!-Krzyczały rozwścieczone wilki -Ale jeden z waszych zawodników opuścił arenę! Finally,też mogła to zrobić,ale nie zrobiła.Gratuluję wygranej! -Dziękujemy!-Powiedzieliśmy wszyscy i zeszliśmy ze sceny.Zaczęłam śpiewać i nas leczyć. <Dokończycie?> |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz