środa, 19 grudnia 2012

Igrzyska Śmierci: Od Finally-C.D Amary:

Gdy Amara odciągnęła tą wilczycę cieszyłam się. Strasznie bolała mnie noga,ale rzuciłam się tego czarnego wilka z raną na oku. Nie wiedziałam,że to alfa,pomyślałam,że już po mnie!
-Co atakujesz alfę?!Nie dasz rady marny wilczku!-Śmiał się
-Ach tak!Mack!-Powiedziałam z odwagą w głosie i ze strachem w myślach...
-Kto to Mack?
-To ja!-Powiedział Mack i rzucił się na niego.Ja próbowałam dostać się do tchawicy,a Mack gryzł go w kark i po tej jego mordzie.
-Auć!Ała!To boli!-Krzyczał wilk
-I kto tu nie da rady!?-Powiedziałam i ugryzłam go w szyję.Wilk zaczął mocno krwawić.Nagle mnie odepchnął.Z mocnym hukiem wpadłam na skałę,a potem na ziemię!Złamała mi się przy tym noga.Leżałam bezwładnie na ziemi.Mack spojrzał się w moją stronę i mocno ugryzł tego wilka w łapę.Kości były pogruchotane.Wilk doczołgał się do zejścia z areny.Zabrała go stamtąd pomoc medyczna.Zastanawiali się czy nie iść do mnie,ale w pewnym momencie wstałam.Szłam kulejąc i udając,że nic się nie stało.Gdy wilk całkowicie zszedł z areny prowadzący powiedział:
-Wygrywa wataha srebrzystych łez!
-Ale jak to!Przecież walka jeszcze się nie skończyła!-Krzyczały rozwścieczone wilki
-Ale jeden z waszych zawodników opuścił arenę! Finally,też mogła to zrobić,ale nie zrobiła.Gratuluję wygranej!
-Dziękujemy!-Powiedzieliśmy wszyscy i zeszliśmy ze sceny.Zaczęłam śpiewać i nas leczyć.

<Dokończycie?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz