Nagle zobaczyłam kogoś w tłumie. To byli członkowie... Wataha Pojednania! Czyli mieliśmy walczyć także z zaprzyjaźnioną watahą! To było okropne... Nie zdążyłam się jednak nad tym dłużej zastanowić, ponieważ wilk prowadzący igrzyska krzyknął:
-Następna bitwa! Wataha Srebrzystych Łez vs Wataha Wiecznego Księżyca!
Nic nie mówiąc weszliśmy na arenę. Ujrzałam swoich przeciwników:


-I...START!
Brązowy wilk skoczył na mnie. Drapnęłam go jednak prosto w twarz. Upadł skomląc. Picallo walczył z ciemną wilczycą, Finally z białą a Mack z czarnym wilkiem. Wszyscy radzili sobie dobrze. Finally zadawała pięknej wilczycy coraz mocniejsze ciosy. Na pysku przeciwniczki malowało się przerażenie. Wreszcie nie wiedząc co robić wystrzeliła smugę światła. Zamknęłam oczy a i tak widziałam tę światłość...
-Dyskwalifikacja! Dyskwalifikacja!-krzyczał wilk prowadzący igrzyska-Użyła mocy!
Tak więc biała wilczyca opuściła arenę. Walczyliśmy dalej.
<Dokończycie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz