sobota, 22 grudnia 2012

Igrzyska Śmierci: Od Amary-C.D... Amary?

Wygraliśmy! Znowu! Szło nam świetnie. Nastał czas na następną walkę.
-Wataha Srebrzystych Łez contra Wataha Królów!
Weszliśmy na arenę. Nasi przeciwnicy:
  \
-START!
Wszystkie wilki... otoczyły mnie! Zaczęłam walczyć. Jednak było ich czterech. A byli naprawdę nieźli. Para biały wilków skoczyła na mnie, a reszta gryzła i drapała. Krzyczałam.
Moje stado pobiegło do mnie ale wilk z czerwoną grzywką odgradzał im drogę i walczył z nimi.
-AAAA!!!-krzyczałam. Gryźli dalej.
-Skończmy to-zdecydował brązowy-Oberwijmy ją ze skóry!
Nie zrobili tego jednak (och, jak dobrze!) bo i tak krwawiłam tak bardzo że zabrali mnie do jaskini szpitalnej.

***
 
-TAM JEST MOJA WATAHA!!!-krzyczałam-MUSZĘ IM POMÓC!!!
-Nigdzie się stąd nie ruszasz.-oznajmił lekarz.
-Ale ja...-szczerze mówiąc to NIE POTRAFIŁAM się ruszyć. Tak bolało...-Finally mogła!
-Finally miała jedynie skręconą kostkę.
To była prawda nie mogłam iść.
Chciałam powiedzieć coś jeszcze... ale zemdlałam.
<Dokończycie?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz