Ja tez jestem na igrzyskach śmierci. Należę do innej watahy, ale chce on
nich odejść. Siedzę w namiocie medycznym w oddziale dla rezerwowych.
Nagle do namiotu medycy wnieśli wilczyce.Wychyliłem się za zasłony
oddzielające oddziały. Wilczyca zemdlała. kiedy się obudziła
Postanowiłem ze do niej zagadać. Wyszedłem za zasłony i podszedłem do
wilczycy.
-Hejka!-Powiedziałem wesoło
Wilczyca nic nie Powiedziała. Miała bardzo wielkie rany.
-Jestem Fade a ty? Widzę ze coś ci się stało.-Po chwili dodałem
Wilczyca miała skwaszoną minę. Wziąłem wszystko co było można od medyków i zacząłem ją opatrywać.
-powiem coś o sobie w tedy czas płynie szybciej. Przyjechałem na
igrzyska z Watahą Derem, ale oni wymienili mnie na innego wilka i
zostałem na lodzie. Teraz opiekuję się wilkami w namiocie medycznym...
No cóż co tu więcej mówić żyje się dalej.
Wilczyca lekko się uśmiechnęła. Po chwili skończyłem opatrywać.
-I co teraz jesteś skora do rozmowy?
-Jestem Amara- Powiedziała unosząc głowę.
-Kto cię tak urządził ? - Powiedziałem spokojnie.
-Wiesz... Wataha królów. Wszyscy rzucili się na mnie.
-To trochę nie fair-Powiedziałem uśmiechając się do Amary
(Amara dokończysz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz