wtorek, 18 grudnia 2012

Igrzyska Śmierci: Od Finally-C.D Amary

-Gdzie jest Amara! Powinna dawno już tu być! Picallo leć po nią!-Krzyczałam rozwścieczona,martwiłam się o Amarę. Picallo wzniósł się ponad chmury. Szybko poleciał po Amarę.
-Patrz!Wracają!-Krzyknął Mack -O matko!Amaro co ci jest!
-Jakiś wilk zadał mi cios! Jak to boli!
-Nie wiem co robić!
-Może zaśpiewaj?-Powiedział Mack
-Tak!No właśnie! Ktoś ma jakąś spokojną i stonowaną nutę?
-Ja!-Krzyknął Mack i zanucił trochę.
-Dziękuję-Powiedziałam i zaczęłam śpiewać to:
  
-Ładnie śpiewasz-Powiedział Mack, a ja się tylko uśmiechnęłam,bo nie mogłam przerwać. Rany Amary powoli się goiły. Picallo leżał koło Amary i pocieszał ją: -Jest dobrze. Rany się goją.-Mówił patrząc się w jej oczy... Chyba się zakochał... Jak słodko
-Amaro,gdy wrócimy,powiem ci coś... -Mówił dalej Picallo.
Skończyłam śpiewać. Mack,Amara i Picallo byli zachwyceni rezultatem. Uśmiechnęłam się. Picallo pomógł wstać Amarze i poszliśmy dalej.
<Dokończycie?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz