Podeszliśmy do orła. Był w kiepskim stanie. Wiedziałam, że Raven mnie bronił, jednak byłam na niego trochę zła że tak ostro potraktował ptaka.
- I co teraz? - zapytałam
- Niewiem... - odparł przygnębiony Raven
- Myślę, że powinniśmy zanieść go do Rae
Ravenclaw przystał na mój pomysł. Poszliśmy więc do szamanki, z nadzieją, że pomoże ptakowi. Kiedy weszliśmy do jaskini zastaliśmy ją krzątającą się po grocie.
- Co was tutaj sprowadza - zapytała Rae?
- Chcielibyśmy, żebyś pomogła temu orłowi - powiedziałam smutno
- Zobaczę co da się zrobić...
Po tych słowach położyliśmy zranionego ptaka na kamieniu, a Rae podeszła bliżej i zaczęła przyglądać się mu. Po chwili powiedziała:
- Myślę, że wszystko będzię dobrze. Zaraz owinę mu złamanę skrzydło i posmaruję kilka ran i wszystko powinno się ładnie zagoić. Do tego czasu zostanie u mnie...
Zaczęła opatrywać orła. Ja i Raven czekaliśmy z niecierpliwością. Kiedy Rae oznajmiła, że skończyła popatrzyliśmy na ptaka. Wyglądał całkiem nieźle. Po krótkim czasię Rae odciągnęła mnie na stronę i zapytała:
- Jak tam twoja ciąża? Widzę że brzuch masz już całkiem duży
- Żeczywiście, zupełnie o tym zapomniałam. Ostatnio mam tyle na głowię...
- Myśle że za niedługo...twoje młode wyjdą na świat - powiedziała z uśmiechem
- Chyba tak...
Po tym poszłyśmy jeszcze zerknąć na orła przy którym stał Ravenclaw. Później poszliśmy wszyscy na kolację zostawiając śpiącego ptaka w jaskini...
<Rae? Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz