- Nie dla ciebie cierpliwy odpoczynek, co? - Ponownie podeszłam do
Ravenclawa, po czym położyłam łapę u podstawy zranionego skrzydła,
stwierdzając, że rany już zaczęły się goić. Dzień, dwa... Pokręciłam
głową, tyle to on nie wysiedzi. Wokół mojej łapy rozjarzyła się
błękitnawa poświata, która objęła poparzenia i pozostałe urazy. Kilka
chwil, a nie pozostał po nich nawet ślad. To była pożyteczna
umiejętność, choć nadużywanie jej miało swoje konsekwencje.
- No, teraz już możesz. Leć, szukaj tych swoich łowców - po czym
ziewnęłam, ułożyłam się pod ścianą i zapadłam w sen. Może nawet obejdzie
się bez koszmarów?
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz