"Nie wiedziałam, że Shina ma ludzkich przyjaciół" pomyślałam. "W tym miejscu było tak ciekawie, że już myślałam, że lepiej być nie może, a teraz jeszcze poznałam człowieka" myślałam dalej. Z zamyślenia wyrwał mnie kobiecy głos:
- Zan czas na obiad! - krzyknęła jego mama
- Już idę! - odkrzyknął jej syn - Musze już iść, ale możecie odwiedzić mnie też jutro jeśli chcecie - powiedział zwracając się do nas
Po tych słowach zszedł z dachu i wszedł do domu.
- Chyba w takim razie musimy już iść. Inaczej zorientują się, że nas nie ma. - powiedziała Shina
- Chyba tak... A przyprowadzisz mnie tutaj jutro?
<Shina?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz