niedziela, 10 lutego 2013
Od Fade'a-C.D Amary:
Wstałem rano i poszedłem nad jezioro. Siedziałem gadając z Verem. Nagle za drzew wyszła Amara
Fade?Nadałeś sobie nowe imię?-Powiedziała
Próbując brzmieć pewnie, drżącym głosem spytała:
-Fade, co się dzieje?
Nie chciałem za bardzo rozmawiać z kimś akurat teraz. Nagle Ven krzyknął:
-To nie jest twoja sprawa. Chcemy być sami! A teraz-wynoś się!
-Ven, spokojnie...-powiedziałem tak aby Amara nie słyszała. Amara
Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Wynocha!-krzyknął Ven-Nie chcemy cię tutaj!!! PRECZ POKRAKO!!!
-Tak?!-zawołała z wściekłością-To siedź sobie tutaj. Dalej, gadaj do siebie! Dawaj! Siedź tu i zwariuj całkowicie!!!
Nagle Amara wybiła sie w powietrze. Kiedy była dość daleko powiedziałem:
-Jesteś z siebie dumny?!
--Oczywiście- powiedział z dumą
-Wiesz kto to był!?
--Nie, ale pewnie mi powiesz
-To była Alfa watahy do której należę! Idiota!
--Czyli jest dla ciebie ważna. Ha! Ba! Nawet bardzo, bardzo ważna
Siedziałem cicho. Czyli Ven wie, że... Nie ważne!
-Pewnie nawet sie jej nie podobam! Nie dziwie sie jej...
Zrobiło mi sie bardzo smutne i gorzko.
-Pewnie nikt nawet nie zauważył, ze mnie nie ma.
--Racja. Wreszcie zrozumiałeś. Tu jesteś panem własnego losu! Nikogo ci do szczęście nie potrzeba! Masz mnie, to ci wystarczy.
-Masz racje...
--Nikt nie jest wart twojego intelektu, sprytu, charyzmy, urody. No moze z tą urodą przesadziłem-wybuchł śmiechem- Ja cie rozumiem tak jak nikt. Jeśli nikt cie nie kocha tego strata. Jesteś wart złota..
-Zamknij się juz!
--Komuś tu sie robi charakterek.-Zaśmiał się
Siedziałem nad jeziorem aż do pózniej nocy. Byłem pogrążony w myślach. Aż w końcu poszłem spać. Rano obudziłem się jakiś... Ponury. Nie miałem ochoty do żartów, ani nie było mi do śmiechu. Siedziałem w tym samym miejscu co wieczorem. Nagle ktoś rzucił sie na mnie od tyłu.
( Kto dokończy?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz