Zobaczyłam jakieś zbiorowisko przy jaskini Rae.
-Co się tam dzieje?-mruknęłam.
Przypominając sobie o moich obowiązkach alfy poszłam sprawdzić co się stało.
-Ej, przepraszam... sorry, chce przejść...-szemrałam pod nosem gdy przepychałam się przez tłum. Wreszcie doszłam do stojących na początku Rae i Alaski.
-Co wy wyrabiacie?-spytałam podejrzliwie. Wstałam dziś lewą łapą więc nie byłam w najlepszym humorze.
-Wybieramy się do czarnego lasu po składniki eliksirów i potrzebujemy ochotników.-wytłumaczyła Alaska.
-No wiecie co!?-oburzyłam się-I ja nic o tym nie wiem???
-No bo... eee...
-Jak następnym razem będziecie miały ochotę organizować przygodę z narażeniem życia, to spytajcie mnie o zgodę.-przez chwilę sama odczuwałam ochotę by się zgłosić. Nagle jednak dotarło do mnie znaczenie słów Alaski.
-CZARNY LAS???!!!-krzyknęłam-O nie! Na to się nie zgodzę!!! Wiesz ile wilków tam... tam... Och, tam panują siły które trudno pojąć... Nie możecie tam iść!
<Alaska? Rae? Co wam przyszło do głowy???>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz