- A przyznam, że jeśli nie spraw ci to problemu, to nie pogardzę pomocą - poza tym, w towarzystwie zawsze raźniej, a i roślinka nieszkodliwa, zagrożenia żadnego nie ma. W połączeniu z kilkoma innymi ziołami pozwala stworzyć całkiem interesujący eliksir, Perłę Zmierzchu. Działanie sprowadza się do umożliwienia temu, kto go zażyje widzenia w ciemnościach. Co prawda jest krótkotrwałe, nie więcej, niż kilka godzin, ale czy to nie wspaniała umiejętność? - paplałam dalej, ze zdwojoną energią poszukując wspomnianego kwiatka, a jednocześnie, jak to uzdrowicielka, uważnie obserwując niedawną pacjentkę. Tak właściwie, to miałam o czym myśleć - plany obejmowały wykończenie jaskini, uzupełnienie zielnika, ale też zwiedzenie tutejszych terenów. O ile faunę i florę dżungli jako tako znałam, to coraz częściej łapałam się na myśli, że warto byłoby zapoznać się z obszarem Czarnego Lasu. Niewiele o nim wiedziałam, urywki rozmów watahy nie rozjaśniły sytuacji... Cóż, poznanie przez doświadczenie wydawało się całkiem sensowną opcją, a ja daleka byłam od wiary w każdą z zasłyszanych pogłosek - również takich, że z tego miejsca się nie wraca. Ale wyprawa taka wymagałaby przygotowań. Czy ewentualne efekty, choćby w postaci wiedzy, okazałyby się jej warte?
- Tak właściwie... Mogłabyś opowiedzieć mi coś na temat Czarnego Lasu? Nie widziałam, by ktoś się tam zapuszczał.
(Nie ma sprawy. Alaska?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz