- Ciemno jak w... A, mniejsza - mruknęłam cicho, po czym skupiłam się na węszeniu. Dość powiedzieć, że zapach panujący w Czarnym Lesie niewiele miał wspólnego z tym, który unosił się nad innymi terenami watahy. Ciężki, niepokojący, z pewną nutą rozkładu. Poruszałam się bezszelestnie, więc w panującym mroku praktycznie nie sposób było mnie zauważyć. Nieco zamyślona, dopiero po chwili zauważyłam, że słyszę tylko Alaskę i Amarę. A gdzie Raven i Shina?
- No proszę, już kogoś zgubiliśmy - westchnęłam donośnie, po czym postąpiłam kilka kroków w kierunku, z którego jak mi się zdawało, znajdowały się wadery.
- Więc do rzeczy. Albo mieszkające tu stworzenia są ślepe jak krety i nie przeszkadza im brak światła, bo, na przykład, widzą w podczerwieni... - przerwałam na chwilę, wpatrując się w stronę, z której przyszliśmy - albo też im głębiej w las, tym jaśniej.
- Z resztą, same spójrzcie. - faktycznie, można już było dostrzec kontury naszych sylwetek. Nieoczekiwanym źródłem światła okazał się porastający drzewa mech. Światło było błękitnawe, zimne, ale przynajmniej coś dało się zobaczyć.
- Myślę, że jeśli wejdziemy głębiej, powinno być tego paskudztwa więcej.
<Alaska, Amara...?>
- No proszę, już kogoś zgubiliśmy - westchnęłam donośnie, po czym postąpiłam kilka kroków w kierunku, z którego jak mi się zdawało, znajdowały się wadery.
- Więc do rzeczy. Albo mieszkające tu stworzenia są ślepe jak krety i nie przeszkadza im brak światła, bo, na przykład, widzą w podczerwieni... - przerwałam na chwilę, wpatrując się w stronę, z której przyszliśmy - albo też im głębiej w las, tym jaśniej.
- Z resztą, same spójrzcie. - faktycznie, można już było dostrzec kontury naszych sylwetek. Nieoczekiwanym źródłem światła okazał się porastający drzewa mech. Światło było błękitnawe, zimne, ale przynajmniej coś dało się zobaczyć.
- Myślę, że jeśli wejdziemy głębiej, powinno być tego paskudztwa więcej.
<Alaska, Amara...?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz