środa, 6 marca 2013

Od Rae - C.D Alaski


Pogrążona w myślach, nadepnęłam na jakąś gałązkę. Trzask po części przywołał mnie do rzeczywistości - na tyle, by zauważyć, że zawędrowałam na Łąkę Spokoju. Myśl pierwsza - co ja tu u diabła robię? Kolejna...?
- Witaj, Alasko! - spojrzałam na wilczycę z wesołym uśmiechem, zapominając na chwilę o celu wyprawy. Wyglądała całkiem zdrowo, powiedziałabym, kwitnąco, ale lepiej się upewnić... W końcu nie wszystkie choroby dają o sobie znać na pierwszy rzut oka.
- Mam nadzieję, że zastałam w dobrym zdrowiu? Jak tam maleństwa? Ciekawa jestem, jakie nosić będą imiona... - Trzeba przyznać, gdy ostatnio widziałam szczenięta im również nic nie dolegało, aż miło spojrzeć, dwie urocze, puchate kulki. Przypomniawszy sobie, po co w ogóle opuściłam legowisko postanowiłam, że nie zaszkodzi przynajmniej zapytać... Zwłaszcza, że Alaska wydawała się wyglądać na znudzoną.
- Nie widziałaś tu może takiej jednej roślinki? Mała, błękitna, ostro zakończone płatki... Liście w kształcie gwiazd, mniejsze od kwiatów. Idzie wiosna, akurat powinny zacząć się pojawiać. No, może ta wiosna to jeszcze ciut odległa, ale. Właśnie - ma kolce, błękitne jak kwiaty - i tegoż koloru wzór na jasnozielonej łodydze. Zapach... - zamilkłam na chwilę, zastanawiając się, jak by to opisać.
 - Coś pomiędzy różą a końską miętą, czyli w sumie nie całkiem przyjemny, ale właściwości się liczą. Przydałby się. - Ot, kiedy ja ostatnio tak długą przemowę wygłosiłam? Ale cóż się dziwić, zioła - temat rzeka. Nie czekając nawet na odpowiedź zaczęłam rozgarniać łapą nieco już zleżały śnieg, spod którego wyglądały zeszłoroczne trawy. Po chwili prychnęłam z rozczarowaniem, poszukiwania jak dotąd spełzły na niczym..
(Alaska?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz