-Nie ważne -wykrzyczałem po chwili wściekły
Nikt nie musi wiedzieć...
Pobiegłem w kierunku wilka z innej watahy. Po chwili pobiegłem na środek areny. Tylna łapa w przód a przednia w tył. Schyliłem głowę a moje oczy zaszły krwią. Pobiegłem rozszalały w kierunku wilka z innej watahy. Rzuciłem się mu na plecy. Zacząłem go gryźć i drapać jak wściekły. Ugryzłem go w nogę. Usłyszałem głośny trzask kości.Kiedy padł na ziemie pobiegłem do wilka z którym walczył Mack. Rozszarpałem jego łapę. Padł po chwili na ziemie. Chciałem go ugryźć w szyje ale wilk prowadzący krzyknął: ,,Wataha Srebrzystych Łez wygrała!"
Pierwszy zbiegłem z areny. Mój pysk ociekał krwią. Pobiegłem za namiot medyczny. Usiadłem i próbowałem się uspokoić. Moje oczy znowu były normalne. Wróciłem do watahy Łez. Mam nadzieje ze nikt tego nie widział...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz