- Chyba jest już lepiej - wyrwałam mnie z rozmyślań Amara
- Chyba tak - odpowiedziałam bez przekonania
- Hej rozchmurz się już jest jej pewnie lepiej
- Pewnie masz racje
Wiedziałam że Amara chce mnie pocieszyć jednak nie przynosiło to zbytnich efektów. Po prostu miałam dołka. Normalnie nie było by sprawy bo Finnaly uleczyłaby Wiewiórkę, ale kilka godzin temu wyszła na polowanie i do tej pory nie wróciła.
- Ja na chwile wyjdę i przyniosę trochę więcej proszku ocucającego - powiedziała Amara
-Okey - odpowiedziałam siedząc przy legowisku
Po chwili usłyszałam odległe krzyki i nawoływania i moment później przez wejście groty wbiegły Finnaly i Amara. Bardzo ucieszyłam się na ich widok.
- Dasz radę coś z tym zrobić? - Skierowałm pytanie do Finnaly
- Myślę że tak, ale musicie zostawić mnie na chwile z nią samą
- Dobrze - odpowiedziałyśmy zgodnie
Wyszłyśmy i przystanęłyśmy przy wejściu jaskini. Po 15-stu minutach( choć dla mnie były to 2 godziny) Finnaly nas zawołała. Weszłyśmy prędko do środka i zobaczyłyśmy wiewiórę która przeleciała nam nad głowami. Bardzo się ucieszyłam, że wiewiórka wyzdrowiała.
- Dziękuje wam - powiedziałam do Finnaly i Amary
- Nie ma sprawy odpowiedziały zgodnie
Wiewiórka wylądąwała i wbiegła po moim ogonie na grzbiet. Uśmiechnęłam się.
- Widzę że ktoś cię polubił - powiedziała Amara
- Chyba tak - powiedziałam z uśmiechem na pyszczku
- A tak w ogóle to jak jej się to stało? - zapytała dopiero teraz Finnaly
- Właśnie to jest pytanie - powiedziałam
<Amara, Finnaly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz