Obudziłem się. Amara podeszła do
mnie.
- Jak się czujesz? – zapytała mnie
Amara.
- Jakby przebiegło po mnie stado słoni
z rozgrzanymi do białości stopami a potem jak bym połknął zgniłą
wodnistą kupę. – odpowiedziałem szczerze.
- Te wodnistą kupę – wtrąciła się
Rae – będziesz musiał wypić jeszcze dwa razy. Amara zaśmiała
się i powiedziała
- Czy nie chciał byś zostać dowódcą
łowców?
- Tak! – krzyknąłem radośnie – i
nie muszę już pić tej kupy?
- Nie musisz się do końca wyleczyć.
- A czy mogę sam wybrać sobie łowców?
– zapytałem.
(Amara?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz