środa, 16 stycznia 2013
O Fade'a:
Siedziałem w samotności na polanie. Myślałem głęboko o moim życiu i o mojej tajemnicy... Chciałem przeprosić Amare za moje zachowanie. Wstalem i poszedłem w stronę jaskini Amary. Weszlam cicho lecz nie pewnie jak u mnie bywa. Rozejzalem sie i zauważyłem kontem oka Amare. Podszedłem do niej i powiedziałem:
-Cześć Amaro!
-Cześć Fade-Powiedziała odwracając się
-Może chciałabyś się przejść?- powiedziałem pewny siebie
-Jasne.-Amara bez chwili zastanowienia powiedziała
Odwrocilam sie i wyszłam z jaskini. Zaraz dołączyła do mnie Amara. Zacząłem iść przed siebie. Zaraz Amara dorównała mi kroku. Kiedy znacznie oddaliśmy się od jaskini moje oczy znowu stały się czerwone.
Amara dosyć zdziwiona zapytała:
-Wszystko w porządku?
-Oczywiście-Powiedziałem zupełnie innym głosem
Głos mój brzmiał dobitnie, był lekko zachrypnięty i szorstki.
Szliśmy dalej w milczeniu które stawało się niezręcznie. Moja twarz była zupełnie obojętna. Bystre oczy Amary śledziły moje kroki. . Wreszcie przebijając mur ciszy Amara powiedziała:
-To gdzie idziemy?
Spojrzałem swoimi czerwonymi jak krew ślepiami na twarz Amary. Po plecach wilczycy przebiegł dreszcz. Szliśmy dalej przez las bez najmniejszego sensu. Nasze kroki śledził mały ptak. Kiedy wreszcie mała istotka wydała dźwięk Amara spojrzała na nią. Wilczyca w niebywały sposób porozumiewała się z ptaszkiem. Kiedy dźwięki wydawane przez ptaka były nie do zniesienia dla uszu dla moich uszu nagle stanąłem. Odrzuciłem swoją grzywkę i spojrzałem na Amare czerwonymi oczami. Amara schyliła głowę. Nagle ptaszek zaczął pięknie śpiewać a ja stanąłem naprzeciw istotki ze złości. Nagle rozległ się huk i jasne światło. sprowadziłem piorun który trafił ptaka. Piorun wytworzony z nienawiści był tak silny, że istotka nie miała szans. Amara pełna rożnych uczuć podbiegła do ciała małego ptaka. Spojrzała na mnie z nienawiścią. Małe wrażenie zrobiło to na mnie albowiem ten ktoś który siedział w głęboko ukryty zawładnął mną bez graniczne. Amara była pełna rożnych uczuć. siedziałem na trawie patrząc oczami nie zdradzającymi uczyć i tak niesamowitymi na Ciało ptaka. Amara zaczęła płakać tak abym nie zauważył jej uczuć jednak bestia siedząca we mnie znała wszystkie słabości i uczucia Wilków. Po chwili pełna gniewu Amara wstała i odeszła w stronę watahy. Nie zrobiło to jednak na mnie żadnego wrażenia bo bestia nie czuła. Kiedy Amara znikła mnie zaczęło ogarniać cierpienie zadawane przez bestie. odzyskałem po chwili kontrole nad swoimi ciałem. Słyszałem przerażający śmiech bestii. Co chwile drwiąco szeptał. Powoli nie mogłem wytrzymać tego potwornego uczucia. Bestia wraz z cierpieniem innych stawała się coraz silniejsza a ja czułem się coraz gorzej. Niedługo bestia będzie zdolna nawet przejąć kontrole nade mną na terenach watahy. A kiedy powoli będzie ranić wszystkie ważne dla mnie osoby przejmie nade mną kontrole. Jest tylko jeden sposób aby temu zapobiec, ale czy kiedyś ktoś wreszcie go odkryje?
Kiedy szepty bestii były nie do zniesienia padłem na ziemie zupełnie wycieńczony. Jednak poczułem , że ktoś go przenosi. Słyszałem szepty, ale nie był pewny czy to nie sprawka bestii...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz