Chwilę się zastanowiłam by przypomnieć sobie wszystkie szczegóły i uczucia które czułam tamtego dnia...
-
Historia zaczyna się kiedy nie byłam już mała ale nie byłam równierz
dorosłą waderą. Jak dla mnie to był to raczej pokręcony okres w moim
życiu. Bywało że byłam naburmuszona, a chwilę później znów byłam
radosna. Teraz oddałabym wszystko żeby znów mieć choć chwile z moją
rodziną. Tego dnia trwała wojna pomiędzy naszą watahą( Watahą Czterech
Żywiołów) i Watahą Srebrzystego Nowiu. Mieliśmy nad nimi przewagę choć
nie znaczną dawała mi nadzieje że wojna za niedługo się skończy. Jednak
tego dnia zdarzyło się coś co zadecydowało o moim losie. Kiedy była pora
kolacji usłyszeliśmy wycie. Dźwięk od którego sierść mi się jerzyła.
Chwile później zobaczyłam jak do naszej watahy wbiegają poranieni samce
oraz mniejsza liczba samic i członkowie wrogiej watahy. W tamtym
momencie zrozumiałam że przegraliśmy. Rozpętał się harmider jakich mało.
Kilka samic które opiekowały się młodymi biegły w stronę lasu niosąc po
dwójkę szczeniaków w pysku. Gdy wszystkie wilczki były w miarę
bezpieczne członkowie naszej watahy zaczęli uciekać z naszego terenu.
Pojęłam że wrogowie opanowują nasz teren. Jak najszybciej sprawdziłam
wszystkie jaskinie by zobaczyć czy nikt w nich nie został i popędziłam w
swoją stronę. Później było już tylko gorzej. Co prawda umiałam polować i
byłam w tej sztuce naprawdę dobra, ale jakoś nie mogłam wytropić żadnej
zwierzyny. Byłam głodna i samotna. Kilka tygodni po tym zdarzeniu
dołączyłam do Watahy Wilczy Zew, ale i tam nie do końca mnie
zaakceptowali i musiałam odejść. Potem mieszkałam w lesie gdzie żywiłam
się królikami. A później dołączyłam do tej watahy...
Zapadła chwila ciszy.
- Ciekawa historia - powiedziała Rae
- Nie tak ciekawa jak twoja - odparłam
- Twoje życie było normalne a moje, cóż... Dużo osób osądzało mnie pod względem wyglądu nie charakteru
- Myślę że jesteś wspaniała pod każdym względem. Co prawda na
pierwszy rzut oka sprawiasz wrażenie ciut straszne, ale jeśli tylko
bliżej cie poznać to jesteś naprawdę fajna - powiedziałam szczerze
- Hmm... Dzięki - odparła Rae trochę zmieszana
- Muszę już iść do swojej jaskini bo jestem trochę zmęczona. Było naprawdę miło - powiedziałam i ruszyłam do jaskini
Bardzo
polubiłam Rae. Ciekawe jak to jest, że niektóre przekonania nabiera się
po jednej rozmowie... Ja nabrałam przekonania, że Rae to naprawdę miła i
przyjacielska wilczyca...
<Rae?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz