- No to… - zacząłem ale Rae i jej
cuchnące lekarstwo zbliżały się wielkimi krokami.
- Aaaaaaaaaaaa! – krzyknąłem –
nikt tu nie ma litości do dowódcy łowców.
Spróbowałem się ruszyć ale ból był
zbyt wielki. Więc jestem skazany na Rae i jej leki. Ale chyba wiem
kto może zostać pierwszym łowcą.
(Rae, czym mnie nafaszerujesz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz