sobota, 5 stycznia 2013

Igrzyska Śmierci: Od Fade'a-C.D Amary:


Siedziałem samotnie pod pniem jabłoni, otoczony śniegiem.
-Fade!-krzyczała Amara
Amara wszyszla za skał Wtedy ją zobaczyłem
Podbiegła do mnie
-Fade...-powiedziała-Czy... czy możesz iść z nami...? No wiesz jeśli możesz...
Chwili nic nie mówiłem.
Nie jestem pewny czy chce na pewno iść z Amarą. A jak coś jej zrobię? Nie mogę ryzykować. Ale...
-To?-spytała Amara nie pewnie
-Ja... Ty nie wiesz wszystkiego...-Powiedziałem odwracając wzrok od Amary
-To powiesz mi, tylko proszę idź ze mną-Amra podeszła bliżej 
-Ja nie mogę ci tego powiedzieć Amaro... A jak coś ci zrobię? Nie wybaczył bym sobie...-Próbowałem odwrócić wzrok od Amary
-Nic mi nie zrobisz. Jestem pewna. Ufam ci.-Amara usiadła przede mną.
-Ale Amaro... Ja nie wiem czy... czy mogę ci zaufać...-Powiedziałem patrząc na Amare
-Owszem możesz.-Amara miała coś takiego w głosie... Tylko nie wiem co
Miałem mętlik w głowie. Długo siedziałem w ciszy myśląc. Po chwili wstałem i zacząłem iść w kierunku zejścia z gór.
-Więc się zgadzasz?-Amara podbiegła do mnie
Ja tylko przytaknąłem. Amara uśmiechnęła się. Niestety moja łapa... Powiedzmy uległa wypadkowi. Kuśtykałem na trzech łapach. Po chwili Amara zauważyła moją chorą łapę
-Co się stało?- wypytywała Amara
-Nic...-Powiedziałem
-Znowu tajemnica?-zaśmiała się Amara
Po dłużej chwili byliśmy już na dole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz