Zapytana o opowieść uśmiechnęłam się do nowo poznanej wilczycy. Zaciekawiła mnie.
- Jakąś słyszałaś na pewno, w końcu z czego innego składa się ten świat?
Nawet ten kamyk ma swoją historię - podrzuciłam łapą kawałek
srebrzystego kryształu i mrugnęłam porozumiewawczo.
- Mówi mi, że tkwił pośród setek sobie podobnych i śnił o przyszłości.
Widział niejednego wędrowca, który na przestrzeni stuleci zatrzymał się w
tej grocie. Słyszał setki rozmów, był świadkiem narodzin i śmierci,
miłości i zdrady. Będzie trwał przez lata, zobaczy niejedno... Twierdzi
też, że wyruszy w podróż. - Co powiedziawszy oplotłam sympatycznie
wyglądającą błyskotkę kawałkiem rzemienia, jednym z tych, których zwykle
używałam do rozwieszania suszących się ziół. Powstał z tego całkiem
interesujący wisiorek, który bez uprzedzenia zawiesiłam na szyi
zaskoczonej Alaski.
- A widzisz, kompana do wędrówek już ma - roześmiałam się cicho - a i wygląda niezgorzej, pasuje ci. Podkreśla barwę oczu.
Zamilkłam na chwilę, jakby nad czymś się zastanawiając.
- Właściwie to mogłabym coś ci opowiedzieć. Pytanie tylko, czy wiesz,
czego chciałabyś posłuchać? O szczęściu, kapryśnym Losie, miłości
silniejszej niż śmierć...? Wyglądasz mi na kogoś, kto chętnie wysłucha
historii miłosnej. Choć jeśli się mylę, podaj tylko temat. Rozgość się,
zdarza mi się zapominać o manierach, a opowieść będzie długa. Zawsze
takie są.
Uśmiechnęłam się, po czym jednym ruchem łapy zgasiłam rozświetlające
jaskinię płomienie. Zapadła ciemność. Wokół mnie i Alaski zaczęła krążyć
pojedyncza, zmieniająca barwy iskra, która po chwili rozjarzyła się
blaskiem i przybrała postać biegnącego wilka. Tak... Ogień również
będzie miał w tej historii swoją rolę.
<Alaska?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz