Leżałem w jaskini długo zastanawiając się czy spytać.W końcu postanowiłem, że spytam. Zasnąłem
*następny dzień*
Wstałem wcześnie słońce dopiero wschodziło. Pobiegłem do Alaski.
-Hej-powiedziałem-Choć chce Cię gdzieś zabrać-pociągnąłem ją w stronę
mola. Stanęliśmy na molo. Słońce wschodziło a niebo było pięknie
tęczowe.
-Alaska...słuchaj-nagle cała odwaga mnie opuściła-No bo widzisz
ja....eee... kurcze...ja chciałem powiedzieć...zaczekaj od
początku-wziąłem głęboki oddech-Kocham Cię i to bardzo. Nie ważne, że
znam Cie od wczoraj. Ale gdy tylko Cię ujrzałem zakochałem się w Tobie i
teraz Cię kocham i Ci to mowie. Jezu co ja tobie ?-mówiłem coraz
szybciej-I chcę być z Tobą choć wiem, że taka piękna wilczyca jak Ty nie
pokocha takiego kretyna jak ja. Ale i tak chcę z Tobą byc-na koniec
pocałowałem Ją i czekałem na odpowiedź.
<Alaska?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz