Byłem okropnie słaby ale z pomocą
Amary i Fade‘a (akurat był w pobliżu) doczłapałem się do
jaskini w której mieszkała Rae.
- Na Jowisza co się stało Ravenowi –
krzyknęła Rae. Wcale się jej nie dziwiłem miałem naderwane
skrzydło roztrzaskaną nogę i byłem cały poparzony. Amara
pospiesznie wyjaśniła naszej szamance o mojej walce i o tym jak się
przywlokłem. Rae i Fade słuchali uważnie. Rae zabrała się do
sporządzania naparu. Przez te dwie minuty w jaskini zgromadziła się
cała wataha. Wszyscy zadawali pytania typu ,,Co się stało?” albo
,,Gdzie to było?” Zrobił się taki jazgot, że nie słyszałem
własnych myśli.
- Cicho być! – krzyknęła Rae
po czym podała mi miksturkę. Była gęsta i cuchnęła łajnem ale
wypiłem ją i mało jej nie zwróciłem na Amarę. – Won stąd! –
Krzyknęła Rae – Raven potrzebuje odpoczynku. Wszyscy opuścili
jaskinie z wyjątkiem Rae i Amary. Amara zaczęła mówić coś do
Rae ale nie usłyszałem bo zasnąłem.
(Rae, Amara?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz