Yuohatashi - miejsce skąd
zostałam wydalona , aczkolwiek to ja podejmowałam tą decyzję . Miejsce
to było miastem oddalonym miliony kilometrów od terenu gdzie jestem .
Przywlókł mnie tu mój przyjaciel , Phoenix . Zresztą , teraz chadzam po
zielonej trawie . Od tylu lat stawiam tu kroki , przedtem ciągle
gmatwałam się po grubej warstwie betonu , wszędzie były rozrzucone
śmieci a państwem rządził człowiek . Nie było tam miejsca na zwierzęta ,
ale wódz mówił że tam tylko cywilizacja wilków może sobie poradzić .
Tylko tam jest najbardziej zapotrzebowane jedzenie , resztki które
wyrzucone są na chodnik nigdy się nie zmarnowały . . .
Teraz czuję się
wolna . - Pomyślałam i położyłam się na mchu pod drzewem skąd promyki
słońca nie dochodziły pd gałęzie . Ale nadal mam w głowie szum , dźwięk
aut ich trąbienia i mowy ludzkiej . Poszłam spać .
Gdy obudziłam się , lekko mrugnęłam i zobaczyłam stojący nad mną cień .
- Odejdź , już !
- Powiedziałam i wyjęłam strzałę i łuk , ilekroć zaczęłam wcelowywać .
Ale natychmiast zobaczyłam sylwetkę wilczycy .
- Schowaj to . - Powiedziała .
- Kim jesteś ? - Zapytałam i schowałam strzałę do pochwy wraz z łukiem.
- Amara , przywódczyni Watahy Srebrzystych łez . Czego poszukujesz ? Nadal znajdujesz się na naszym terenie .
- Na prawdę ?
Powiedziałam ironicznie . Ale wiedziałam , że jeżeli nadal będę tak
błąkać się bez nowych strzał to nie mam szans na przetrwanie .
- Nie musisz iść . Jak cię zwą ? - Zapytała .
- Chanel . - Odpowiedziałam i odwróciłam pyszczek .
- Widzę że
jesteś sama ? Może .... Przyłączyłabyś się może do Watahy ? Przyjmuję
cię z otwartymi łapkami . - Uśmiechnęła się i widziałam rozpromienienie
na jej pyszczku .
- To znaczy że zostałam przyjęta ? - Powiedziałam z niedowierzaniem.
- Tak , Chanel .
Chwilę po tym
doszliśmy do skraju gdzie były rozłożone jaskinie . Amara pokazała mi
moją jaskinię , dobrała mi specjalnie dla mnie . Wolałam mały zakątek
gdzie słońce nie dochodzi . Jaskinia całkiem skromna , mroczna - taką
jaką szukałam . Potem Amara zostawiła mnie , no to teraz będę musiała
się przyzwyczaić do obecności innych wilków . Teraz ważne jest dla mnie
skupienie się na przeciwności ofiary - muszę naostrzyć strzały . . .
Nagle do mojej jaskini wkroczyły wilcze kroki . Wtedy dopiero poczułam
się nieswojo .
- Kto idzie ? - Zapytałam groźnie i zawarczałam .
- Yhyy .. - Odpowiedział głos zakłopotaniem . - Jestem Fade .
- Czego szukasz ? - Zapytałam i wyłoniłam się z mroku .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz