Spojrzałem na Finally złowrogo.
-Mogłaś nie przychodzić.-wysyczałem-Igrzyska Śmierci to Igrzyska Śmierci. Zabijasz. A jak będziesz tu tak sterczeć, to zaraz i ciebie zabiją.-dodałam, właśnie śmiertelnie raniąc biegnącego ku mnie żółtego wilka.
Posłała mi wściekłe spojrzenie.
Fade walczył z czerwoną wilczycą. Jak na razie był remis. Picallo nawalał na fioletową. 0:0 jak na razie.
Finally pobiegła pomóc Picallo'wi, a ja spokojnym krokiem podszedłem do Fada.
-Musiał być z ciebie niezły matoł skoro tak cie wyrzucili-zachichotałem.
-Co...? Kto mnie...-zrozumiał wreszcie że chodzi o jego watahę-Oni mnie nie wyrzucili. Tylko...
-Tylko?-uśmiechnąłem się drwiąco.
<Fade? Walczysz jak baba>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz