-Cześć-przywitałam się z nią.
-Cześć...
-Gdzie idziesz?
-Do lasu... mam tam małą przyjaciółkę.
-Hm?
-Wiewiórkę latającą.
-Aaa...-po chwili spytałam-Mogę iść z tobą? Chciałabym ją zobaczyć.
-Tak...-powiedziała z uśmiechem-W towarzystwie jest milej.
***
Dotarłyśmy do lasu. Alaska pokazała mi drzewo na którym widziała wiewiórkę.
-Hej...?-krzyknęła-Mała...?
Nagle zobaczyłam coś na gałęzi.-Alaska, tam!-krzyknęłam wskazując w tamto miejsce.
Na gałęzi leżała mała wiewórka latająca. Miała rany.
-O nie!-Alaska była w szoku. Najwyraźniej zdąrzyła się już z nią zaprzyjaźnić.
Na początku nie wiedziałam co robić. Po chwili oprzytomniałam.
-Szybko, weź ją ze sobą! Wyleczymy ją.
Alaska wzięła wiewiórkę z gałęzi i zaniosła ją szybko na teren watahy.
<Alaska?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz